Lublin doczekał się kolejnego głośnego otwarcia na swojej mapie gastronomicznej. Tym razem właściciele popularnego Piri Piri Kebab połączyli siły z internetową gwiazdą kulinariów – Foxem Gotuje. Efekt? Lokal Smash & Chicks, który ma serwować prawdziwe amerykańskie smash burgery i kurczaki w stylu Nashville. Youtuber Wojek postanowił sprawdzić, czy szumny marketing idzie w parze z jakością, jednak wizyta na ulicy Wojciechowskiej zakończyła się sporym zgrzytem.
Menu z rąk eksperta i obiecujące ceny
Koncepcja lokalu jest prosta: ma być autentycznie, smacznie i w amerykańskim stylu. Receptury opracowane przez Foxa Gotuje miały być gwarancją jakości. W menu królują smash burgery w trzech wariantach (różniących się liczbą kotletów) oraz pikantne kurczaki.
Co zaskakuje na plus, to ceny. W dobie „paragonów grozy”, Smash & Chicks wychodzi z ofertą, która nie rujnuje portfela:
- Pojedynczy Smash Burger to koszt zaledwie 15 zł.
- Wersja podwójna – 23 zł.
- Potrójny gigant – 33 zł.
Wojek, testując burgery, nie krył zachwytu. Podkreślał idealną, ziemniaczaną bułkę (potato bun), która świetnie współpracuje z mięsem, oraz doskonale wysmażoną wołowinę z chrupiącą skórką (tzw. crustem). Karmelizowana cebula i proste dodatki sprawiły, że recenzent poczuł się jak w USA. W jego ocenie, w kategorii stosunku jakości do ceny, te burgery to absolutny hit, bijący na głowę konkurencję.
Kurczaki bez polotu i „dworcowe” frytki
Niestety, o ile wołowina zdała egzamin celująco, tak druga część nazwy lokalu – „Chicks” – wypadła blado. Kurczaki w stylu Nashville miały być chrupiące i pikantne, a okazały się ociekające tłuszczem i pozbawione wyrazistego smaku. Nawet wersja „ostra” była dla Wojka co najwyżej łagodnie pieprzna.
Krytyka spadła również na frytki. Karbowane ziemniaczki, które miały przypominać te z kultowej sieci Raising Cane’s, w smaku przypominały raczej mączne, „dworcowe” frytki niskiej jakości. To spory zawód, biorąc pod uwagę, jak mocno lokal inspirował się amerykańskimi trendami.
Skandal przy kasie: brakujące zamówienie i nadpłata
Największym cieniem na wizycie położyła się jednak obsługa i realizacja zamówienia. Tytułowe „poczucie oszukania” nie wzięło się znikąd. Wojek punktował błędy, które przy otwarciu nie powinny mieć miejsca:
- Czas oczekiwania: Na proste fast-foodowe dania trzeba było czekać ponad godzinę.
- Błędy w zamówieniu: Mimo zamówienia i opłacenia zestawów (z frytkami, napojem i dodatkową bułką), ekipa otrzymała same kanapki i kurczaki.
- Straty finansowe: Youtuber wyliczył, że zapłacił za zestaw około 20 zł więcej niż za same produkty, a dodatków nigdy nie otrzymał. W torbie brakowało również serwetek, co przy tłustym jedzeniu jest sporym niedopatrzeniem.
„Zostaliśmy podwójnie oszukani” – podsumował gorzko Wojek, wskazując na chaos panujący w lokalu.
Pojedynek z lokalną konkurencją
Dla kontrastu, Wojek odwiedził również inny lubelski lokal polecany przez mieszkańców – „U Fotografa”. Choć tam obsługa i pakowanie (elegancki box) stały na najwyższym poziomie, sam burger rozczarował.
Mimo wysokiej ceny (ok. 50 zł za zestaw), „Cheeseburger to nie sernik” okazał się przekombinowany. Dodatki takie jak czerwona kapusta czy domowy keczup zabijały smak mięsa i odbierały daniu charakter klasycznego smasha. W bezpośrednim starciu smakowym, mimo wpadek z obsługą, tańszy Smash & Chicks wygrał w kategorii najlepszego burgera.
Werdykt: Idź na burgera, uważaj na resztę
Podsumowując wizytę Wojka: jeśli szukacie w Lublinie taniego i genialnego w swojej prostocie smash burgera, nowy lokal przy Wojciechowskiej jest miejscem, które warto odwiedzić. Musicie jednak uzbroić się w cierpliwość i dokładnie sprawdzać zawartość torby przy odbiorze zamówienia. Kurczaki i frytki można sobie na ten moment odpuścić, licząc, że właściciele wyciągną wnioski z potknięć przy otwarciu.
➤INSTAGRAM
WOJEK: https://www.instagram.com/wojek_b24/
➤TIKTOK:
https://www.tiktok.com/@wojek_b24
➤TWITTER:
https://twitter.com/BIGWOJEK
➤FACEBOOK:
https://www.facebook.com/WOJEKB24
#LUBLIN #PIRIPIRI #KEBAB #BURGER #SMASHANDCHIKZ #CHICKEN
źródło: youtube/ WOJEK





