Tomasz Strzelczyk, znany jako „Oddaszfartucha”, wybrał się do parku rozrywki na Pomorzu – Hossolandu. Choć nie pominął przejażdżek na roller coasterach, głównym celem jego wizyty było przetestowanie lokalnej gastronomii. Na jedzenie przeznaczył budżet w wysokości 300 zł. Bilet wstępu dla osoby dorosłej wiąże się tu z wydatkiem 160 zł, a opłata za parking wynosi 30 zł.
Słaby początek – gumowata pizza Na pierwszy ogień poszła pizza. Za zestaw składający się z Margherity i napoju twórca zapłacił 49 zł. Niestety, mimo korzystania z profesjonalnego pieca, jakość dania rozczarowała. Ciasto okazało się gumowate, blade i niedostatecznie wyrośnięte, przypominając raczej słaby wypiek chlebowy niż prawdziwą pizzę.
Samoobsługowe bistro – rewelacyjna golonka i chrupiące ogórki Kolejnym przystankiem było bistro oferujące dania na wagę. Tomasz skomponował dwa talerze pełne jedzenia, których wartość wyniosła 277,09 zł (zamówienie zostało opłacone przez park w ramach poczęstunku, jednak twórca podkreślił, że nie wpłynęło to na jego ocenę). Absolutnym hitem okazała się ważąca około kilograma golonka – mięso było doskonale upeklowane, zachowywało świetną strukturę i odznaczało się lekko różowym kolorem. Wielkie uznanie zdobyły również niezwykle chrupiące ogórki. Tradycyjny kotlet schabowy został podsumowany jako poprawny i dość cienki, natomiast żeberka w słodkim, śliwkowym sosie barbecue oraz stripsy w kukurydzianej panierce uznano za bardzo smaczne.
Testowe szaszłyki i kurczaki jak z sieciówki W trakcie pobytu Strzelczyk miał okazję spróbować nowości testowanych przed oficjalnym wprowadzeniem do menu, m.in. Adana Kebab – miękkich szaszłyków doprawionych sumakiem, cebulą i pietruszką, które smakiem dorównywały daniom znanym mu z podróży do Gruzji. Z kolei stripsy z lokalnej smażalni kurczaków zarówno zapachem, jak i smakiem do złudzenia przypominały mu te z popularnej sieci KFC.
Wizyta u Kapitana Dorsza Na koniec twórca zamówił rybę w punkcie “Kapitan Dorsz”. Zestaw z panierowanym dorszem, frytkami i surówką okazał się strzałem w dziesiątkę. Mięso było białe, dobrej jakości i soczyste, a panierka chrupiąca i mocno doprawiona. Według Strzelczyka ryba smakowała lepiej niż w niejednej nadmorskiej smażalni. Jedynym drobnym minusem były frytki, które mogłyby być smażone nieco dłużej, by nabrać odpowiedniej chrupkości.
Podsumowanie Tomasz Strzelczyk przyznał, że gastronomia w Hossolandzie bardzo pozytywnie go zaskoczyła. Zamiast spodziewanego jedzenia niskiej jakości (określonego przez niego mianem “lotniskowego”), zastał naprawdę dobre dania, na które warto wydać pieniądze podczas wizyty w parku.
W końcu odwiedziłem **Hossoland** – jeden z najnowszych parków rozrywki w Polsce. Sprawdziłem najważniejsze atrakcje, przetestowałem jedzenie, zobaczyłem, jak wygląda organizacja i przekonałem się, czy naprawdę warto tu przyjechać.
Czy Hossoland spełnił moje oczekiwania? Co zrobiło na mnie największe wrażenie, a co mogłoby wyglądać lepiej? Wszystko pokazuję bez ściemy – tak, jak było.
Jeśli planujesz wizytę w Hossolandzie lub po prostu jesteś ciekawy, jak wygląda ten park od środka, ten film jest dla Ciebie.
📌 Daj znać w komentarzu:
👉 Byłeś już w Hossolandzie?
👉 Która atrakcja zrobiła na Tobie największe wrażenie?
👍 Jeśli film Ci się spodobał, zostaw łapkę w górę i zasubskrybuj kanał – dzięki temu nie przegapisz kolejnych kulinarnych i podróżniczych materiałów!
źródło: youtube/ Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA


