Wizyta na Półwyspie Helskim to nie tylko plaże i szum morza, ale również okazja do spróbowania wyjątkowych, lokalnych smaków. W jednym z najnowszych odcinków kanału “Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA”, twórca zabiera nas w kulinarną podróż na sam kraniec Polski – do Helu. Co warto tam zjeść? Sprawdzamy!
Grochówka, o której mówi cała Polska
Pierwszym przystankiem na kulinarnej mapie Helu był lokal serwujący słynną “Grochówkę u Franka Dolasa”, która przez wielu okrzyknięta jest najlepszą w Polsce. Wnętrze lokalu przypomina wojskowy bunkier – jest wystrojone muzealnymi zbiorami, pamiątkami i zdjęciami, co buduje niesamowity klimat.
Tomasz Strzelczyk zdecydował się na porcję z “wkładką” (z kiełbasą) oraz dodatkową porcję pieczonej kiełbasy. Zupa zachwyciła go swoją gęstością. Jak sam zauważył, była na tyle treściwa, że “łyżka obowiązkowo w niej stoi”. Według twórcy sekret smaku tkwi w gotowaniu na prawdziwej, polowej kuchni wojskowej, na żywym ogniu. Grochówka była wyrazista w smaku, słodkawa od rozgotowanego grochu, z dużą ilością nierozciapanych ziemniaków, odpowiednio przyprawiona (czuć było pieprz i majeranek) oraz pełna pokrojonych wędzonek. Koszt zamówienia, w którego skład wchodziła grochówka, ogromny schabowy (ważący około pół kilograma z frytkami), dwie porcje kiełbasy z chlebem, musztardą i keczupem oraz napój typu cola, wyniósł 118 zł.
Bałtyckie śledzie jak w domu
Kolejnym punktem wycieczki był kultowy food truck “U Marchewki”, który zasłynął z rewelacyjnych dań ze śledzia. Twórca kanału miał okazję spróbować prawdziwych bałtyckich śledzi w occie po kaszubsku. Podkreślił, że są one bardzo wyraziste, odpowiednio kwaśne i pozbawione zbędnej słodyczy – smakują dokładnie tak, jak te przygotowywane przez jego ojca. “Proste, smaczne i nieprzekombinowane” – podsumował.
Oprócz śledzi w occie, w menu znalazły się również smażone, świeże śledzie z Bałtyku. Ryby zachwyciły chrupkością, idealnym poziomem nasolenia oraz świeżością – “pachną morzem, a nie rybami”. Ze względu na formę street foodu i chłodny, wietrzny dzień, degustacja odbywała się na zewnątrz. Food truck cieszy się tak ogromnym powodzeniem, że tuż po otwarciu (ok. godziny 11:00) zaczęła ustawiać się do niego kolejka głodnych turystów. Tomasz Strzelczyk był tak zachwycony rybami, że na wynos zabrał ze sobą kilka słoików śledzi w occie.
Zarówno grochówka w wojskowym klimacie, jak i świeże, bałtyckie śledzie z food trucka to pozycje obowiązkowe podczas pobytu w Helu. To smaki, które potrafią przenieść do czasów dzieciństwa i tradycyjnej, domowej kuchni.
Czy grochówka u Franka Dolasa naprawdę zasługuje na miano najlepszej w Polsce? 🤔
Wybrałem się do Helu, żeby samemu to sprawdzić. Na miejscu sprawdzam nie tylko smak legendarnej wojskowej grochówki, ale również porcję, skład, ceny i klimat miejsca, o którym od lat krążą legendy.
Czy to kulinarna perełka, dla której warto przejechać pół Polski, czy tylko świetny marketing? Oglądaj do końca i przekonaj się razem ze mną!
Daj znać w komentarzu:
Jadłeś już grochówkę u Franka Dolasa? Jak ją oceniasz?
Jeśli lubisz testy lokali i kulinarne podróże, zostaw łapkę w górę i zasubskrybuj kanał, żeby nie przegapić kolejnych odcinków!
#Hel #Grochówka #FranekDolas #Jedzenie #Polska #Bałtyk #TestJedzenia #OddaszFartucha
źródło: youtube/ Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA





