Znany youtuber kulinarny Książulo odwiedził wrocławskie zoo, aby sprawdzić jakość serwowanego tam jedzenia. Na celownik wziął między innymi lokal o nazwie „Karczma u lwa”, który na mapach Google posiada ocenę 1.3 i jest uznawany za najgorzej ocenianą restaurację we Wrocławiu. Ze względu na zakaz nagrywania na terenie samego lokalu, twórcy musieli ukrywać się ze sprzętem na zewnątrz.
„Karczma u lwa” – wysokie ceny, drastycznie niska jakość
Książulo wraz z ekipą zamówili w lokalu 11 pozycji, za które zapłacili niemal 500 złotych. Wnioski po degustacji okazały się druzgocące – jedzenie opiera się niemal wyłącznie na najtańszych, gotowych półproduktach, a jego ceny są nieadekwatnie wysokie. Zwrócono uwagę na następujące dania:
- Hot dog (17 zł): Gruba, zapychająca bułka z wyjątkowo miękką parówką o złej jakości. Dodatkiem był dziwny, niemal przezroczysty keczup o żelowej konsystencji. Youtuber stwierdził, że jest to produkt o wiele gorszy od tych dostępnych na stacjach benzynowych czy w dyskontach.
- Cheeseburger (23 zł): Najtańsze mięso oddzielane mechanicznie, sucha bułka, słaby ser oraz powtarzający się, niesmaczny keczup.
- Burger wołowy (45 zł): Mięso prezentowało się wyjątkowo nieapetycznie, miało dziwny, nienaturalny kolor, przez co twórcy nawet nie odważyli się go spróbować w obawie o własne zdrowie.
- Zapiekanka (25 zł): Zwykły, gotowy i najprawdopodobniej mrożony produkt ze słabej jakości serem przypominającym folię oraz suchą bułką.
- Dania obiadowe: Ser panierowany, schabowy i gyros to wydatek rzędu 55 zł za porcję. Każde z tych dań oceniono bardzo nisko. Kotlet schabowy smakował surowym mięsem i miał panierkę przypominającą piach. Z kolei mięso z kurczaka w gyrosie było wysuszone, twarde i nienaturalnie się błyszczało.
- Nuggetsy i przekąski (38 zł): Porcja czterech małych nuggetsów z garścią mrożonych frytek to w przeliczeniu niezwykle wygórowany koszt. Tortilla (również za 38 zł) została zaserwowana w twardym, wysuszonym placku.
„Koala Grill” i „Laguna Bistro & Cafe”
Twórcy sprawdzili również inne punkty na terenie zoo. „Koala Grill”, pomimo znacznie wyższej oceny w sieci (4.2), serwował jedzenie na podobnym, bardzo niskim poziomie bazującym na mrożonkach. Zamówiony tam burger z kurczakiem (30 zł) składał się z twardej bułki, gotowego kotleta i prostej surówki. Z kolei panierowana ryba (19 zł) przypominała bardzo suchego paluszka rybnego w twardej panierce. Nuggetsy okazały się jeszcze gorsze – tak twarde, że sprawiały ból przy gryzieniu.
Ostatnim przystankiem była „Laguna Bistro & Cafe”. Zamówiono tam m.in. 12 klopsików z frytkami i sosem (55 zł) oraz spaghetti bolognese (30 zł). Klopsiki uznano za zjadliwe (choć w smaku bardzo barowe), natomiast spaghetti smakowało jak rozcieńczone danie instant z wyczuwalną ogromną ilością przypraw w stylu „kucharka” czy wegety, do czego pracownicy kuchni jednak się nie przyznali, tłumacząc się użyciem podstawowych przypraw i koncentratu.
Podsumowanie
Podsumowując swoją wizytę, Książulo stwierdził, że gastronomia we wrocławskim zoo (odwiedzanym rocznie przez ponad 1,5 miliona osób) to „czysty biznes” i wyzysk turystów. Jedzenie bazuje na najtańszych produktach, jest niesmaczne, nierzadko fatalnie przygotowane, a ceny są astronomiczne. Youtuber uznał wydane tam pieniądze za całkowicie zmarnowane.
źródło: youtube/ KSIĄŻULO





