Przejdź do treści

Były ordynator przerywa milczenie: wstrząsająca relacja o sytuacji na SOR w Szpitalu Południowym

    Na “Kanale Zero” ukazał się wstrząsający wywiad z byłym ordynatorem oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie, lek. med. Emilem Jędrzejewskim. Lekarz z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem podzielił się przerażającymi informacjami na temat funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w zarządzanej przez miasto placówce, bezpośrednio uderzając w sposób zarządzania oraz w jednego z młodych lekarzy – Dawida Kacprzyka.

    “Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”

    Były ordynator w mocnych słowach określił to, co działo się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Jak stwierdził, dochodziło tam do sytuacji patologicznych. Według słów Jędrzejewskiego, na skutek braku opieki oraz błędów lekarskich i wadliwego leczenia ze strony młodego personelu, dochodziło do powikłań kończących się “letalnie” – czyli śmiercią pacjentów.

    Lekarz posłużył się mroczną przenośnią: “Traktuje ludzi jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty”.

    Przytoczył również zatrważające doniesienia o przypadkach, o których – według jego słów – “wie cały szpital”. Opowiedział m.in. o sytuacji, w której pacjent formalnie przyjęty na SOR ginie z pola widzenia personelu, a po kilku godzinach zostaje znaleziony martwy w łazience. Co najbardziej szokujące, Jędrzejewski relacjonuje, że martwemu pacjentowi celowo wykonywano potem np. tomografię, aby “markować, że coś się robi” i by dokumentacja medyczna “w miarę się zgadzała”.

    Oskarżenia pod adresem młodego lekarza i zarzut bezkarności

    W centrum afery, o której opowiedział Emil Jędrzejewski, znajduje się młody lekarz Dawid Kacprzyk. Z wypowiedzi ordynatora wynika, że Kacprzyk, będąc na zaledwie pierwszym roku specjalizacji i mając głównie wiedzę “online” z okresu pandemii, miał ogromny wpływ na funkcjonowanie całego oddziału. Według Jędrzejewskiego, młody lekarz wykonywał procedury, do których nie miał uprawnień, nosił różne pieczątki i de facto zarządzał oddziałem bez odpowiedniego nadzoru.

    Były ordynator opisuje Kacprzyka jako osobę “wszystkowiedzącą”, pewną siebie, i według rozmówcy, posługującą się koneksjami politycznymi. W wywiadzie usłyszeliśmy, że Kacprzyk miał bez skrępowania rzucać imionami i wpływami, powołując się m.in. na wiceprezydent Warszawy Renatę Kaznowską oraz samego prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Zdaniem Jędrzejewskiego to właśnie u wiceprezydent Warszawy Kacprzyk interweniował w swojej obronie po tym, jak były ordynator skonfrontował go, żądając opuszczenia szpitala i grożąc konsekwencjami prawnymi.

    Bezskuteczne próby interwencji u władz miasta

    Lek. Emil Jędrzejewski relacjonuje, że próbował zaalarmować o tragicznym stanie bezpieczeństwa pacjentów wszystkie szczeble zarządzania szpitalem oraz nadzoru z ramienia miasta. Zgłaszał sprawę pisemnie do prezes i dyrektor medycznej szpitala, a także próbował wielokrotnie – bez powodzenia – dostać się na rozmowę z wiceprezydent Renatą Kaznowską.

    Zdecydował się więc na kontakt z osobą z Rady Nadzorczej (przedstawioną mu jako znajomego prezydenta), a finalnie – w lipcu 2025 roku – wysłał bezpośrednią wiadomość poprzez komunikator WhatsApp do Prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. W odczytanej na antenie wiadomości, Jędrzejewski wprost pisał o braku standardów, o ignorowaniu doskonałych wyników oddziału chirurgii (nadwyżka blisko 7,8 mln złotych) oraz o “nieakceptowalnych i niebezpiecznych” działaniach Dawida Kacprzyka. Błagał prezydenta o osobistą interwencję i głębsze spojrzenie na sprawę bezpieczeństwa i zdrowia pacjentów. Wiadomość została dostarczona, ale odpowiedź nigdy nie nadeszła. Według lekarza zapanowała “zmowa milczenia”.

    Zastraszanie i kulisy zwolnienia z pracy

    Zamiast naprawy sytuacji na SOR, interwencja lekarza u władz przyniosła odwrotny skutek. Dwa miesiące po napisaniu wiadomości do prezydenta, Emil Jędrzejewski został zwolniony ze stanowiska ordynatora chirurgii.

    Jak sam twierdzi, powody zwolnienia były absurdalne i spreparowane. Wśród nich znalazła się m.in. zablokowana dostępność zamkniętych szaf z historią chorób (podczas kontroli zorganizowanej w przeddzień zwolnienia) czy utrata protezy w szpitalu, o której lekarz nie miał nawet pojęcia. Najbardziej absurdalnym zarzutem – jak opowiada były ordynator – było rzekome pobicie Dawida Kacprzyka, które w rzeczywistości polegało wyłącznie na krótkiej i niecenzuralnej wymianie zdań bez kontaktu fizycznego.

    Jędrzejewski przyznał wprost, że zwolnienie ma bezpośredni związek z jego walką o odsunięcie niekompetentnych i politycznie wspieranych jednostek od leczenia pacjentów. Zaznaczył jednak, że nie interesuje go polityka: “Całym motorem mojego postępowania jest to, że jako lekarz nie mogę się zgodzić na pewne rzeczy”.

    #kanałzero #stanowski #warszawa #ordynator #lekarz #szpital #jędrzejewski #trzaskowski

    źródło: youtube/ Kanał Zero

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *