Przejdź do treści

Krzysztof Stanowski stracił prawo jazdy. Szczerze o swoim błędzie i karze

    W najnowszym materiale wideo Krzysztof Stanowski poinformował o utracie prawa jazdy na okres trzech miesięcy. Dziennikarz nie ukrywa, że powodem była jego brawura na drodze, a całą sytuację podsumowuje kategorycznie i bardzo samokrytycznie, nie szczędząc pod własnym adresem ostrych słów.

    Okoliczności zdarzenia Do zatrzymania przez policję doszło w niedzielę. Stanowski podróżował za autokarem Kanału Zero. Wyjeżdżając z małej, pustej miejscowości, zobaczył długą i prostą drogę z górki, na której postanowił przyspieszyć. Jak sam przyznaje, w tamtym miejscu jechał 110 km/h, zanim nagle został zatrzymany przez policjanta. Za swój czyn dziennikarz otrzymał 13 punktów karnych, co łącznie daje mu w tym momencie 18 punktów na koncie (wcześniejsze 5 punktów skasuje się w lutym).

    Brak usprawiedliwień i temat wysokości mandatów Stanowski odrzuca próby usprawiedliwiania jego zachowania. Otwarcie nie zgadza się z głosami w jego obronie (wspomina m.in. o Łukaszu Warzesze) i wprost przyznaje, że stworzył na drodze zagrożenie. Co więcej, uważa, że policyjne kontrole prędkości powinny być ukryte, co skuteczniej zmusiłoby kierowców do równej jazdy i respektowania przepisów.

    Dziennikarz poruszył również kwestię finansowego aspektu kary. Przyznał, że wysokość otrzymanego mandatu nie zrobiła na nim wrażenia i nie stanowiła żadnego problemu. Z tego powodu uważa, że kary finansowe za wykroczenia drogowe powinny być w Polsce uzależnione od zarobków sprawcy – na wzór systemu skandynawskiego. Najbardziej dotkliwą konsekwencją całej sytuacji jest dla niego publiczny wstyd wywołany faktem, że o zatrzymaniu natychmiast poinformowano media.

    Plany na najbliższy czas i wyzwanie w sprawie roweru Przez kolejne trzy miesiące Stanowski zamierza korzystać ze swojego roweru oraz usług prywatnego kierowcy, którego i tak zatrudnia od lat. Dziennikarz zaznaczył, że w ciągu 26 lat prowadzenia samochodu nie spowodował żadnego wypadku ani stłuczki, a utratę dokumentu traktuje jako potrzebny zimny prysznic, aby za kierownicą “nie zaczęło mu się coś wydawać”. Na marginesie całej historii podzielił się też informacją, że tej samej nocy u jednej z dziennikarek znaleziono mefedron, o czym z kolei media milczą.

    Na koniec wideo twórca Kanału Zero odniósł się do internetowych zarzutów, jakoby poruszał się nielegalnym rowerem elektrycznym. Jak wyjaśnił, jego rower posiada silnik o mocy 250 W i blokadę do 25 km/h, której nigdy nie zdejmował. Stanowski rzucił wyzwanie Rafałowi Madajczakowi: jeśli ten zdoła siłą własnych mięśni rozpędzić jego ciężki rower do 45 km/h na prostej drodze, dziennikarz wpłaci 450 000 zł na dowolny, wskazany przez niego cel.

    Tagi WordPress:

    #kanałzero #stanowski #policja #prawojazdy #rower #samochód #auto #kara

    źródło: youtube/ Kanał Zero

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *