Sebastian Majtczak został skazany na 8 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok 21 października 2026 roku. Oprócz maksymalnej kary pozbawienia wolności orzeczono 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia dla rodzin ofiar. Wyrok nie jest prawomocny.
Sprawa dotyczy tragicznego zdarzenia z 16 września 2023 roku. Na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego BMW prowadzone przez Sebastiana Majtczaka zderzyło się z samochodem Kia, którym podróżowali Patryk i Martyna Biali wraz z pięcioletnim synem Oliwierem.
W wyniku zderzenia Kia uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Cała rodzina zginęła.
Relację z ogłoszenia wyroku i uzasadnienia sądu opublikował Kanał Zero.
Zobacz materiał Kanału Zero:
Sebastian Majtczak skazany na 8 lat więzienia. Najwyższa możliwa kara
Wyrok ogłosiła sędzia Renata Folkman z Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim.
Sąd uznał Sebastiana Majtczaka za winnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Orzeczona kara ośmiu lat pozbawienia wolności jest najwyższą przewidzianą za zarzucany czyn według przepisów obowiązujących w chwili zdarzenia.
Sąd orzekł:
- 8 lat pozbawienia wolności – maksymalną karę za czyn objęty oskarżeniem.
- 15 lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
- 2,5 mln zł zadośćuczynienia – po 500 tys. zł dla pięciu bliskich ofiar.
- Możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 3/4 kary, czyli sześciu lat.
Możliwość ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie nie oznacza automatycznego opuszczenia zakładu karnego po sześciu latach.
Prokuratura wnioskowała o maksymalny wymiar kary, natomiast obrona domagała się uniewinnienia oskarżonego.
BMW jechało ponad 300 km/h. Sąd wskazał na wyłączną winę oskarżonego
Jednym z najważniejszych elementów postępowania były ustalenia biegłych zajmujących się rekonstrukcją wypadków drogowych.
Z opinii przedstawionych podczas procesu wynikało, że BMW M850i prowadzone przez Majtczaka poruszało się przed zderzeniem z prędkością około 315–329 km/h.
Kia, którą podróżowała rodzina, jechała z prędkością około 140 km/h.
Sędzia Renata Folkman podkreśliła w uzasadnieniu, że za tragedię odpowiada wyłącznie oskarżony.
Sąd nie podzielił stanowiska obrony, która kwestionowała zarówno prędkość BMW, jak i przebieg zdarzenia.
Według ustaleń biegłych kierowca Kii poruszał się swoim pasem i nie wykonał manewru, który uzasadniałby przypisanie mu odpowiedzialności za wypadek.
Chip tuning BMW. Moc zwiększona do 650 KM i usunięty ogranicznik prędkości
W uzasadnieniu wyroku szczególną uwagę poświęcono modyfikacjom technicznym samochodu oskarżonego.
Jak ustalono podczas procesu, BMW M850i zostało poddane chip tuningowi.
Wprowadzone zmiany obejmowały:
- zwiększenie mocy silnika z około 530 KM do 650 KM,
- usunięcie fabrycznego elektronicznego ogranicznika prędkości do 250 km/h,
- ponowne wykonanie modyfikacji po przywróceniu fabrycznych ustawień przez autoryzowany serwis.
Sędzia wskazała, że działania te świadczyły o świadomym dążeniu do zwiększenia osiągów samochodu.
W ustnym uzasadnieniu porównała zachowanie kierowcy do testowania prędkości wyścigowej na drodze publicznej, która nie jest miejscem przeznaczonym do takich eksperymentów.
Zdaniem sądu ekstremalna prędkość oraz ignorowanie zasad bezpieczeństwa doprowadziły do tragedii.
Rodziny ofiar otrzymają łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia
Oprócz kary więzienia sąd zobowiązał Sebastiana Majtczaka do wypłaty zadośćuczynienia najbliższym osób, które zginęły w wypadku.
Każdemu z pięciu oskarżycieli posiłkowych przyznano po 500 tys. zł, co daje łącznie 2,5 mln zł.
Zadośćuczynienie ma charakter kompensacyjny i jest odrębnym elementem wyroku od kary pozbawienia wolności.
Bliscy Patryka, Martyny i Oliwiera od początku postępowania domagali się surowego ukarania kierowcy BMW.
Obrona zapowiada apelację. Wyrok nie jest prawomocny
Po ogłoszeniu orzeczenia obrona Sebastiana Majtczaka zapowiedziała apelację.
Pełnomocnicy oskarżonego nadal kwestionują ocenę materiału dowodowego i nie zgadzają się z ustaleniami sądu dotyczącymi odpowiedzialności za wypadek.
W związku z zapowiedzią zaskarżenia wyroku sprawa może trafić do sądu drugiej instancji.
Wyrok z 21 października 2026 roku pozostaje nieprawomocny.
Sędzia apeluje o surowsze przepisy. Tragedia na A1 może wpłynąć na prawo
W uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Folkman zwróciła uwagę na ograniczenia wynikające z przepisów obowiązujących w chwili wypadku.
Choć sąd wymierzył najwyższą możliwą karę, pojawiło się pytanie, czy osiem lat pozbawienia wolności stanowi wystarczającą sankcję za tak rażące naruszenie bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Podczas ogłoszenia wyroku poruszono również potrzebę dalszych zmian w prawie, dotyczących w szczególności ekstremalnego przekraczania prędkości i modyfikowania pojazdów w sposób umożliwiający osiąganie niebezpiecznych prędkości na drogach publicznych.
Sprawa stała się jednym z przykładów przywoływanych w dyskusji o odpowiedzialności karnej kierowców doprowadzających do śmiertelnych wypadków.
Tragedia na A1. Wyrok po ponad trzech latach od wypadku
Od tragicznego zdarzenia na autostradzie A1 minęły ponad trzy lata.
Po wypadku Sebastian Majtczak wyjechał z Polski. Został odnaleziony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, skąd w maju 2025 roku sprowadzono go do kraju.
Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwał około roku. Zgromadzono blisko 30 tomów akt i przesłuchano licznych świadków oraz biegłych.
Wyrok z 21 października 2026 roku stanowi zakończenie pierwszego etapu sądowego rozpoznania sprawy.
Sąd uznał, że to działania Sebastiana Majtczaka doprowadziły do śmierci Patryka, Martyny i ich syna Oliwiera.
Ostateczne rozstrzygnięcie będzie zależeć od dalszego przebiegu postępowania, jeżeli zapowiadana apelacja zostanie wniesiona.
Pełną relację z ogłoszenia wyroku i jego uzasadnienia można obejrzeć w materiale Kanału Zero zamieszczonym powyżej.





