Przejdź do treści

Restauracja z Legnicy chciała reklamy u Książula. Skończyło się… sprawdzianem jakości (i prawie utratą zębów!)

    Książulo i jego ekipa dotarli do Legnicy, aby sprawdzić restaurację, która w listopadzie 2023 roku zgłosiła się do nich z propozycją płatnej współpracy. Twórcy, którzy słyną z twardego trzymania się zasady absolutnej niezależności i braku sponsorowanych recenzji kulinarnych, postanowili odwiedzić włoską restaurację “To i Owo” incognito.

    Jak lokal, który szczyci się w Google oceną 4.8 na podstawie ponad 1300 opinii, wypadł w brutalnym starciu z niezależną recenzją? Wyniki testu są mocno zaskakujące.

    Paraliż informacyjny – brak menu i uszkodzony terminal

    Pierwsze problemy pojawiły się jeszcze przed samym zamówieniem. Okazało się, że restauracja nie posiada aktualnej strony internetowej (“strona w budowie”), a w trakcie składania zamówienia telefonicznego wyszło na jaw, że zepsuł się terminal płatniczy i akceptowana jest wyłącznie gotówka. Ekipa musiała zamawiać “w ciemno” lub zdając się na rekomendacje obsługi.

    Ostatecznie wzięto na wynos przekrój włoskiej klasyki: pizze, desery oraz makarony – i to właśnie te ostatnie okazały się głównym punktem zapalnym.

    Makarony grozy – absurdalne ceny za domowe eksperymenty?

    To, co ekipa znalazła w pudełkach na wynos, delikatnie mówiąc, rozminęło się z wyobrażeniem o dobrej kuchni włoskiej.

    • Makaron z kurczakiem (46 zł na wynos): Skrupulatna analiza (przy użyciu wagi!) wykazała, że w daniu znajduje się jedynie 66 gramów mięsa. W dodatku kurczak był niezwykle wysuszony i twardy, sprawiając wrażenie przygotowanego wiele godzin wcześniej i jedynie połączonego z prostą passatą pomidorową. Zadeklarowanego w dawnym menu parmezanu i czosnku nie wyczuto.
    • Ravioli ze szpinakiem i ricottą (39 zł): Główne zarzuty to grube ciasto i farsz przypominający “dziwną papę”, całkowicie pozbawiony kremowości. Całość była mocno zalana olejem i sprawiała wrażenie taniego, gotowego produktu z dyskontu spożywczego.
    • Aglio Olio (42 zł): Zwykle najtańszy w karcie (bo też najprostszy – składający się głównie z czosnku, oliwy, natki pietruszki i chili) makaron kosztował tu więcej niż farszowane ravioli. Zabrakło mu wyrazistości (brak ostrego akcentu) i głębi, a sam makaron był rozgotowany.
    • Tagliatelle con fungi di bosco (42 zł): Kolejne rozczarowanie. Sos na bazie śmietany był zwarzony, a co gorsza, suszone grzyby wykorzystane w daniu… chrzęściły w zębach z powodu obecności piasku.

    Książulo nie gryzł się w język, porównując jakość dań do “sklepowych gotowców” czy wręcz zupy pomidorowej wylanej na suchy makaron, poddając w wątpliwość absurdalnie wysokie ceny.

    Pizza ratuje honor, ale bez fajerwerków

    Zdecydowanie lepiej wypadła kategoria pizzy. Zarówno prosta Margarita, ostra Salami Piccante, jak i Bresaola z suszoną wędliną wołową, kaparami i oliwkami, okazały się całkiem zjadliwe.

    Ciasto wpadało bardziej w amerykańskie, grubsze tony z posypką przypominającą sieć Domino’s, niż klasyczną włoską czy neapolitańską szkołę. Nie była to pizza wybitna, raczej “bezpieczny średniak”, na którego można się wybrać, gdy w mieście brakuje lepszej alternatywy.

    Desery i… skorupki zagrażające uśmiechowi

    Festiwal niespodzianek zwieńczyły desery, kosztujące po 25 zł każdy. Ciasto czekoladowo-migdałowe z mascarpone przypominało ulepkowaty tort nasączony syropem – nic nadzwyczajnego.

    Sernik baskijski (posypany pistacjami) okazał się natomiast najjaśniejszym – i zarazem najniebezpieczniejszym – punktem recenzji. Był smaczny, puszysty i bardzo słodki. Problem w tym, że w polewie pistacjowej ukryły się ogromne, twarde fragmenty łupin. Gwałtowne ugryzienie sernika przez niczego nieświadomego klienta mogło się tutaj skończyć poważną wizytą u stomatologa.

    Legnica zaskakuje Książula

    Recenzja restauracji “To i Owo” w Legnicy zakończyła się potężnym dysonansem. Prawie maksymalna ocena Google nijak nie pokryła się z rzeczywistymi doznaniami youtuberów. Zepsute makarony z piaskiem, przesuszone mięso i łupiny w deserze, to przy cenach przekraczających 40 zł za makaron coś, co nie powinno mieć miejsca. Jak podkreślił sam Książulo – dobrze, że kanał pozostał niezależny, bo rekomendowanie takiego miejsca byłoby sporym naciąganiem widzów.

    A wiecie co się stało pod Legnicą?

    źródło: youtube/ KSIĄŻULO

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *