Przejdź do treści

“Ołowiane dzieci” na Netflix: Polska odpowiedź na “Erin Brockovich” czy śląski Czarnobyl?

    11 lutego na platformie Netflix zadebiutował nowy polski miniserial pt. “Ołowiane dzieci”. Produkcja, oparta na wstrząsających faktach, przenosi nas na Śląsk lat 70. XX wieku, odsłaniając kulisy jednej z największych i najbardziej skrzętnie tuszowanych katastrof ekologiczno-zdrowotnych w historii PRL.

    Historia, która miała zostać zapomniana

    Serial opowiada historię doktor Jolanty Wadowskiej-Król (w tej roli Joanna Kulik), młodej internistki z Huty Szopienice, która odkrywa u swoich małych pacjentów objawy ołowicy. Jak zauważa autorka recenzji z kanału Jakbyniepaczeć, to polski odpowiednik historii Erin Brockovich – opowieść o heroicznej walce jednostki z bezdusznym systemem, lokalną mentalnością i stereotypami. Scenariusz powstał na podstawie autobiograficznej powieści Michała Jędryki, który sam był jednym z tytułowych “ołowianych dzieci”.

    Obsada i realizacja: Joanna Kulik jako dama PRL-u

    Największym atutem serialu jest bez wątpienia Joanna Kulik. Jej bohaterka nie jest typową, krystaliczną postacią – to kobieta “upierdliwa i obcesowa niczym pani z dziekanatu”, co dodaje jej niesamowitego autentyzmu. Na ekranie towarzyszy jej plejada gwiazd: Agata Kulesza, Kinga Preis, Michał Żurawski oraz Zbigniew Zamachowski.

    Za reżyserię odpowiada Maciej Pieprzyca (Kruk, Idź przodem, bracie), który postawił na klasyczną, linearną narrację. Choć serial zbiera pochwały za klimat, recenzentka zwraca uwagę na pewne mankamenty:

    • Efekty specjalne: Postprodukcja cyfrowa, mająca odtworzyć nieistniejącą już Hutę Szopienice, momentami bywa drażniąca i zbyt widoczna.
    • Manieryzm: Niektóre kreacje aktorskie, w tym rola Zbigniewa Zamachowskiego, mogą budzić mieszane uczucia ze względu na pewną nienaturalność.

    Śląsk w popkulturze: Czy lokalsi się obrażą?

    Twórcy podjęli dużą odpowiedzialność, osadzając akcję w tak specyficznym regionie. Choć dla widzów z zewnątrz Śląsk pokazany jest w sposób niekontrowersyjny, autorka recenzji zaznacza, że ślązacy są bardzo wrażliwi na punkcie swojego wizerunku. Zdjęcia realizowano w autentycznych lokalizacjach, m.in. w Katowicach, Rudzie Śląskiej i Zabrzu, co pomaga w budowaniu gęstej, industrialnej atmosfery.

    Dlaczego warto obejrzeć?

    Netflix po niepowodzeniach z political fiction czy sci-fi (np. 1983 czy Dziewczyna i kosmonauta), znalazł swoją drogę w Polsce poprzez seriale oparte na faktach, takie jak Wielka Woda czy Heweliusz. “Ołowiane dzieci” wpisują się w ten trend, oferując opowieść z “Happy Endem”, która daje nadzieję i przywraca pamięć o lokalnych bohaterach.

    To produkcja ważna społecznie, która mimo pewnych uproszczeń fabularnych, rzetelnie oddaje dramat tysięcy rodzin zatruwanych przez przemysł ciężki przy cichym przyzwoleniu władz.

    Widzieliście Ołowiane dzieci? Jakie wrażenia? Piszcie w komentarzach.
    Daj suba: https://www.youtube.com/user/jakbyniepaczec?sub_confirmation=1
    Instagram: https://www.instagram.com/jakbyniepaczec
    Tik Tok: https://www.tiktok.com/@jakbyniepaczec_official
    Patronite: https://patronite.pl/jakbyniepaczec

    źródło: youtube/ jakbyniepaczec

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *