Tomasz Strzelczyk, znany z kanału „Oddaszfartucha”, postanowił na własnej skórze (i podniebieniu) sprawdzić ofertę gastronomiczną promu Jantar podczas rejsu na trasie Trelleborg–Świnoujście. Choć jednostka ta budzi ogromne emocje ze względu na swoje gabaryty i strategiczne znaczenie, to serwowane na niej jedzenie pozostawia sporo do życzenia.
Podróż za „haracz”, czyli drogi dojazd do portu
Zanim Tomasz trafił na pokład, musiał zmierzyć się z kosztami podróży przez Skandynawię. Opłaty za mosty między Danią a Szwecją (Storebælt i Øresund) to wydatek rzędu kilkuset złotych w jedną stronę. Na szybką przekąskę w trasie wybrał duńskiego hot-doga (z chili i cheddarem), który jednak okazał się rozczarowaniem – kiełbasa była niedogrzana, a całość daleka od ideału. To był tylko przedsmak kulinarnych przygód, które czekały na niego na samym promie.
Jantar – prom cargo, a nie luksusowy liniowiec
Ważne jest, aby zrozumieć charakter Jantara. To przede wszystkim prom typu cargo, przystosowany do transportu ciężarówek i ich kierowców. Nie znajdziecie tu luksusowych restauracji z kelnerami w garniturach. Zamiast tego mamy:
- Kajuty: Małe, funkcjonalne, przypominające łazienki w samolotach. Koszt miejsca w dwuosobowej kajucie to około 300 zł.
- Bar szybkiej obsługi: Kuchnia barowa serwowana z bemarów, gdzie dania nakłada obsługa, a płaci się za porcję (brak jasnego systemu wagowego).
- Atmosfera: Surowa, nastawiona na szybki posiłek i odpoczynek przed dalszą drogą.
Menu w bemarach: Polska kuchnia w wersji „średniej”
Tomasz przetestował szeroki wachlarz dań obiadowych. Oto jak wypadły w zestawieniu:
- Kapuśniak: Bardzo poprawny, na wędzonce, bez zbędnego zagęszczania mąką. To był jasny punkt posiłku.
- Zupa ogórkowa: Największe rozczarowanie. Gorzka, ze zważoną śmietaną – Tomasz odradził jej jedzenie ze względu na ryzyko problemów żołądkowych.
- Karkówka w sosie pomidorowym: Smaczna, ale wysuszona od długiego leżenia w bemarze. Sos zbyt mączysty.
- Kapusta zasmażana: Smaczna, odpowiednio kwaskowa i dobrze przyprawiona.
- Gulasz drobiowy z kaszą gryczaną: Miękkie mięso i dobrze przyprawiony sos sprawiły, że to danie można uznać za godne polecenia.
- Ziemniaki: Bezsma kowe, rozgotowane i nasiąknięte wodą.
Śniadanie i podsumowanie kosztów
Śniadanie na promie (jajecznica, parówka, jajka z majonezem i kawa) to koszt około 47 zł. Jajecznica okazała się zaskakująco dobra – puszysta i odpowiednio przyprawiona szczypiorkiem.
Całkowity koszt rejsu w jedną stronę (łącznie z dojazdem i jedzeniem) to wydatek rzędu 1000 zł. Tomasz Strzelczyk podsumowuje: Jantar to solidny środek transportu dla profesjonalnych kierowców, ale turysta szukający kulinarnych wrażeń może poczuć się zawiedziony. Jedzenie jest typowo barowe – sycące, ale rzadko zachwycające. „Wielkość promu nie zawsze idzie w parze z jakością serwowanej zupy” – to najlepsze podsumowanie tej wyprawy.
Dziś płynąłem słynnym promem Jantar Unity z Trelleborga do Świnoujścia. Szczerze mówiąc – według mnie nie ma powodu do zachwytów.
To duży prom, ale o bardzo standardowym, wręcz przeciętnym wystroju. Niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jedzenie w barze określiłbym jako średnie – bez tragedii, ale też bez fajerwerków.
Najbardziej zawiodły mnie kajuty – małe i bez możliwości wykupienia jednoosobowej. Dostępne są wyłącznie dwuosobowe, co dla niektórych może być sporym minusem.
Podsumowując: poprawnie, ale bez efektu „wow”. Trochę się zawiodłem.
źródło: youtube/ Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA





