Wyprawa sportowym samochodem w samo serce Tatrzańskiego Parku Narodowego zakończyła się ogólnopolskim skandalem, interwencją premiera i wnioskiem o zakaz wjazdu do strefy Schengen.
Z Krakowa nad samo jezioro
Ukraiński influencer, Andrej Hawrilf, wybrał się sportową Corvettą w Tatry ze swoją partnerką. Ich podróż nie zakończyła się jednak na wyznaczonym parkingu. Samochód dojechał nad samo Morskie Oko, gdzie para zorganizowała sobie sesję zdjęciową. W mediach społecznościowych kierowca chwalił się, że byli pierwszymi ludźmi w historii, którzy dotarli tam autem. Jak sam przyznał, początkowo zakładał, że w górach trzeba poruszać się pieszo, ale podniesiony szlaban na drodze zachęcił go do kontynuowania jazdy.
Skromny mandat i nieświadomość służb
O przejeździe przez szlaban powiadomiono zakopiańską policję. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, Corvetta była już skierowana w stronę wyjazdu i stała około 100 metrów od zapory. Kierowca zachowywał się kulturalnie i tłumaczył, że w to miejsce poprowadziła go nawigacja. Policjanci, nie mając pojęcia, że pojazd dotarł aż nad sam brzeg Morskiego Oka, ukarali go mandatem w wysokości zaledwie 100 złotych za zignorowanie znaku pionowego.
Sytuacja uległa drastycznej zmianie, gdy w internecie pojawiły się zdjęcia z samego rezerwatu. Fotografie zelektryzowały opinię publiczną i wprawiły w zdumienie funkcjonariuszy.
Tłumaczenia influencera
W odpowiedzi na narastającą krytykę, kierowca opublikował nagranie z wyjaśnieniami. Podkreślił w nim, że trasa z Krakowa została wyznaczona przez nawigację. Zaznaczył, że nie zauważył znaku zakazu ruchu, a po drodze nie spotkał żadnych patroli policji czy straży parku. Wziął na siebie winę za niedopatrzenie, tłumacząc jednocześnie, że jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów. Zaakcentował też, że nikomu nie wyrządził krzywdy, niczego nie uszkodził ani nie ukradł.
Surowe konsekwencje i reakcja na najwyższym szczeblu
Łagodne potraktowanie kierowcy przy pierwszej interwencji wywołało falę oburzenia. Wjazd na teren parku narodowego to złamanie przepisów, za które grozi kara finansowa sięgająca nawet 5000 złotych.
Sprawa nabrała wagi państwowej. Premier Donald Tusk poinformował, że zlecił Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji pilne ustalenie wszystkich szczegółów i wyciągnięcie surowych konsekwencji. Małopolska policja podjęła już stanowcze kroki, składając wniosek o nałożenie na kierowcę pięcioletniego zakazu wjazdu na terytorium Polski oraz całej strefy Schengen.
Sam influencer przebywa obecnie na Ukrainie. Odnosząc się do całej sytuacji i poniesionych dotychczas kosztów, podsumował ją stwierdzeniem: “Być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych”.
Ukraiński influencer Andrij Hawryliw wjechał Corvettą nad Morskie Oko. Od policji dostał 100 zł mandatu. W sieci zawrzało, a policjanci mówią wprost – zrobił nas w trąbę…
źródło: youtube/ PiraciDrogowi.pl





