Kolejny etap naboru do programu „Mięczaki” rozpoczęty. Z grona 150 kandydatów, którzy wzięli udział w castingach, wyłoniono początkowo 37 osób, a następnie pulę rozszerzono do 40, aby dać szansę dodatkowym uczestnikom. Po rezygnacji dwóch osób do rywalizacji przystąpiło ostatecznie 38 uczestników. Przed nimi 48 godzin wyjątkowo trudnych prób fizycznych i psychicznych, mających na celu wyłonienie grupy, która trafi do finałowego domu “Mięczaków”.
Odcinka od świata i testy psychologiczne
Selekcja rozpoczęła się w IX Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Pierwszym i dla wielu już bardzo trudnym wyzwaniem było całkowite pożegnanie się z telefonami komórkowymi. Następnie uczestnicy musieli zmierzyć się z testem psychologicznym pod okiem Pawła – specjalisty z dziedziny psychologii. Badanie to ma pomóc ocenić umiejętności interakcji społecznych kandydatów oraz wyłapać u nich ewentualną skłonność do konfliktów. Jak podkreślają twórcy programu, poszukiwane są ciekawe postaci, gotowe na ogromną przemianę – nie tylko fizyczną, ale i mentalną.
Gra zespołowa pod presją
Po formalnościach przyszedł czas na pierwsze starcie fizyczne. Uczestnicy zostali podzieleni na osiem drużyn (sześć pięcioosobowych i dwie czteroosobowe). Ich zadaniem było jak najszybsze dotknięcie pięciu losowo podświetlających się czujników rozsianych po sali gimnastycznej. Kluczowym i najtrudniejszym elementem konkurencji był warunek: podczas przemieszczania się od czujnika do czujnika, jedna osoba z drużyny musiała być przenoszona, nie dotykając stopami podłoża. Za każdym razem niesiony miał być kto inny.
Zadanie obnażyło różnice w strategiach poszczególnych ekip. Jedni postanowili najpierw przenosić najcięższe osoby na krótkich dystansach, zostawiając najlżejsze na sam koniec. Inni borykali się z problemami komunikacyjnymi, łapali punkty karne za brak wymaganego styku z resztą drużyny (tzw. trzymanie się w “kupie”) oraz zmagali się z ciężarem i zmęczeniem. Najlepszy zespół ukończył to zadanie z rewelacyjnym czasem 47 sekund. Pięć najsłabszych drużyn zostało postawionych przed niezwykle trudnym wyborem – miały zaledwie trzy minuty na wyeliminowanie jednej osoby ze swojego grona.
Plot twist i zmiana bazy
Wyeliminowani z grup uczestnicy nie wrócili jednak do domów. Decyzją prowadzącego zostali zachowani w programie, a jedyną konsekwencją było pominięcie ich w jednym z kolejnych zadań (fizycznym marszu).
Kandydaci przenieśli się następnie do Adventure Parku w Gdyni (Kolibki), który stał się ich bazą na kolejne godziny. Tam pozbawiono ich wszelkiego własnego jedzenia. Chwilę po zakwaterowaniu ruszyli w długi, wymagający kondycyjnie marsz w terenie. Musieli mierzyć się z ćwiczeniami w podporze na czas oczekiwania na resztę grupy, czołganiem się przez opony oraz wspólnym przenoszeniem ciężkich worków i liny w zwartym szyku. Marsz obnażył pierwsze poważne braki kondycyjne, skurcze oraz kryzysy.
Zwieńczeniem marszu było wejście na szczyt wieży widokowej. Wejście nie było obowiązkowe, ale to tam na uczestników czekała nagroda w postaci wojskowej racji żywnościowej – jedynego prowiantu, jaki przewidziano dla nich na najbliższe 24 godziny.
Kolejny odcinek morderczej selekcji ukaże się 24 maja, a finał poznamy już 26 maja.
Kanał MIĘCZAKI_AJ
https://youtube.com/@mieczaki_aj?si=Hr2xIWJyeR5MZ-Xb
-Subskrybuj mnie na YouTube: http://bit.ly/2gZdP3j
-Śledź mnie na Insta: http://bit.ly/2mtPVfY
-Zajrzyj na TikTok: https://bit.ly/2z9Ui9V
źródło: youtube/ ajthepolishamerican





