Na kanale Jawor, znanym z tworzenia gigantycznych wersji popularnych przekąsek (wcześniej głównie słodyczy), pojawił się kolejny ambitny projekt. Tym razem ekipa postanowiła zmierzyć się z czymś wytrawnym i stworzyć gigantycznego hot doga z Żabki. Niestety, okazało się, że wielkie gotowanie mięsa to zupełnie inna liga niż łączenie masy na gigantyczne ciastko. Jak to wyglądało i co poszło nie tak? Przyjrzyjmy się kulisom tej kuchennej komedii pomyłek.
Przygotowania: Mięso, lód i gigantyczne zakupy
Projekt wymagał sporych inwestycji. Na zakupy w Makro wydano 850 zł, a w koszyku znalazły się m.in.:
- 12 kilogramów fileta z indyka (który finalnie wylądował w wielkim, stulitrowym garnku),
- Kilkadziesiąt metrów jelita kolagenowego,
- Klasyczne sosy “Fanex” znane z sieciowych hot dogów (m.in. Tysiąca Wysp oraz Serowy Chili),
- Półtora kilograma lodu, co jest standardowym, choć zaskakującym dla twórców dodatkiem podczas wyrabiania domowych parówek (pomaga w utrzymaniu wilgotności i odpowiedniej konsystencji mięsa),
- Ogromne ilości mąki, masła i drożdży potrzebne do wypieku gigantycznej bułki.
Plan zakładał zmielenie mięsa w Thermomixie, doprawienie (choć twórcy zrezygnowali z robienia marynaty z zakupionej soli peklowej, by nie rozwodnić zbytnio farszu), dodanie 10 łyżek skrobi ziemniaczanej, a następnie ręczne nabicie do kolagenowej osłonki.
Komiczna produkcja: Jak nabić gigantyczną parówkę?
Brak profesjonalnego sprzętu rzeźniczego (np. maszyny do faszerowania) szybko dał o sobie znać. Wciskanie gigantycznych porcji zmielonego, zimnego (przez dodatek lodu) mięsa w osłonkę okazało się zadaniem karkołomnym, choć niezwykle zabawnym. Ekipa na czele z Pawłem i jego pomocniczkami uciekała się do tworzenia improwizowanych konstrukcji, w tym użycia rękawa cukierniczego, by jakoś przepchnąć farsz do środka.
Udało się wyprodukować cztery wielkie, metrowe parówki. Planowano spleść je ze sobą w kwadrat i ukryć w gigantycznej bułce. Z bułką też nie było łatwo – ciasto wyrabiano na cztery tury, by w ogóle poradzić sobie z proporcjami. W końcu jednak gigantyczny bochen wylądował w piekarniku.
Kulinarna katastrofa: Pękające jelito i “Cold Dog”
Schody zaczęły się podczas gotowania parówek (co jest niezbędne w przypadku surowego mięsa z indyka). Niestety, jelito kolagenowe nie wytrzymało presji oraz różnicy temperatur i pękło, a do środka dostała się woda. Większość wyrobu rozpadła się na bezkształtne fragmenty. Co gorsza, przy próbie wyciągnięcia jedynej ocalałej części z wielkiego kotła, ta wyślizgnęła się i wylądowała prosto na nogach prowadzącego oraz ziemi, oblewając go osoczem.
W tym momencie twórcy musieli zderzyć się z rzeczywistością. Gigantyczna bułka wprawdzie ładnie wyrosła, okazując się świetnym w smaku chlebem, ale nie nadawała się do złożenia estetycznego dania z pękniętym i rozpadającym się wkładem mięsnym. Ekipa zrezygnowała z obfitego podlewania całości sosami “Fanex”, nie chcąc całkowicie marnować udanego wypieku.
Wnioski na przyszłość
Jak podsumowali sami twórcy – są “słodcy, a nie wytrawni”. Przygotowywanie wielkich słodyczy pozwala na dużo większy margines błędu w modelowaniu kształtów. Wędliniarstwo bez wiedzy i profesjonalnego sprzętu to prosta droga do zrobienia bałaganu. Choć odcinek nie zakończył się sukcesem kulinarnym, zdecydowanie dowiózł pod względem rozrywki i dobrego humoru. Na domowe parówki w takim rozmiarze trzeba będzie jeszcze poczekać, a na razie – smacznego pieczywa!
🎥NASZE INNE KANAŁY:
➡ @JaworGRY
➡ @jaworygotuja
➡ @znowujawor4163
➡ @Zukoll
Mój Instagram – https://www.instagram.com/jaworyoutube
🎥KANAŁY PRZYJACIÓŁ:
➡ @aleksytzambrzycki
➡ @KiniaKostrzewa
➡ @frellyt
👪 INSTAGRAMY:
➡Aleks – https://www.instagram.com/alekszambrzycki/
➡ Kinga – https://www.instagram.com/anielskieskrzydlo/
➡ https://www.instagram.com/zukoll
➡ https://www.instagram.com/frellusiek
➡https://www.instagram.com/poprostuexi/
➡ https://www.instagram.com/focix
źródło: youtube/ Jawor




