Na autostradzie A2 doszło do niezwykle rzadkiego i kontrowersyjnego zdarzenia – kolizji nieoznakowanego policyjnego BMW z samochodem ciężarowym. Choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że sprawa jest jasna, relacja kierowcy tira oraz nagranie wideo rzucają na całe zajście zupełnie nowe światło. Czy policjanci, spiesząc się na interwencję, doprowadzili do niebezpiecznej sytuacji, a potem próbowali „negocjować” z kierowcą?
Przebieg zdarzenia: Sygnały, trawa i martwy punkt
Do incydentu doszło 2 marca 2026 roku. Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Słubicach otrzymali zadanie udrożnienia zatoru drogowego tworzącego się w stronę granicy z Niemcami. Aby ominąć korek, nieoznakowany radiowóz poruszał się z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych.
Kluczowy moment nastąpił, gdy policjanci zdecydowali się na ryzykowny manewr – zjechali na pas zieleni i próbowali włączyć się do ruchu w miejscu, gdzie kolumna pojazdów ciężarowych powoli przemieszczała się naprzód. Nagranie pokazuje, jak policyjne BMW „ścina” wjazd i pojawia się bezpośrednio przed maską ciężarówki, wjeżdżając łukiem pod kątem, który sprawia, że auto znajduje się w tzw. martwym punkcie kierowcy tira.
Relacja kierowcy: „To było wymuszenie”
Pan Marcin, kierowca ciężarówki uczestniczącej w zdarzeniu, nie kryje oburzenia. Według jego relacji, policjanci pojawili się z prawej strony w taki sposób, że z wysokości kabiny byli kompletnie niewidoczni. Jak sam wspomina, o uderzeniu dowiedział się dopiero po usłyszeniu huku i komentarzach innych kierowców na radiu CB.
Największe kontrowersje budzi jednak to, co miało dziać się po kolizji. Marcin twierdzi, że przedstawiciele policji (w tym obecny na miejscu naczelnik) zaproponowali mu specyficzny układ:
- Kierowca przyznaje się do winy, a naprawa radiowozu następuje z jego polisy OC.
- W zamian policja odstępuje od ukarania go mandatem i punktami karnymi, stosując jedynie pouczenie.
Kierowca nie przystał na tę propozycję, określając ją mianem „perfidnego wymuszenia” i odmówił przyjęcia mandatu, będąc przekonanym o swojej niewinności.
Oficjalne stanowisko policji
Druga strona konfliktu, reprezentowana przez oficer prasową Komendy Powiatowej Policji w Słubicach, przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Według oficjalnego oświadczenia:
- Funkcjonariusze od początku uznali winę kierowcy ciężarówki.
- Zaprzeczono, jakoby prowadzone były jakiekolwiek negocjacje dotyczące zamiany mandatu na pouczenie w zamian za naprawę z OC.
- W sprawie wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Co istotne dla zachowania bezstronności, sprawą ma zająć się inna jednostka policji, a nie ta, której funkcjonariusze brali udział w kolizji. Ostateczny werdykt w tej sprawie wyda sąd, który przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy, w tym nagrania z wideorejestratorów.
Podsumowanie
Zdarzenie to wywołuje lawinę pytań o granice przywilejów pojazdów uprzywilejowanych oraz o to, jak w praktyce wygląda rozstrzyganie winy, gdy jedną ze stron są funkcjonariusze policji. Czy kierowca ciężarówki rzeczywiście mógł zauważyć radiowóz wyłaniający się z martwego punktu? Odpowiedź na to pytanie poznamy po zakończeniu sądowego finału tej sprawy.
Zderzenie policyjnego BMW Grupy Speed z samochodem ciężarowym na autostradzie A2 niedaleko Słubic. Mundurowi uznali, że winnym kolizji jest kierowca ciężarówki a ten winnym się nie czuje i mówi, że nadzorujący policjantów naczelnik, który przyjechał na miejsce zdarzenia, miał zaproponować mu dogadanie się i pouczenie go zamiast mandatu w zamian za naprawę policyjnego BMW z jego OC. Policja zaprzecza.
źródło: youtube/ PiraciDrogowi.pl





