Przejdź do treści

Przerażenie w Bieszczadach. Niedźwiedzie podchodzą pod domy, mieszkańcy apelują o pomoc

    W ostatnich miesiącach w regionie Bieszczad i Podkarpacia narasta problem z niedźwiedziami brunatnymi, które coraz śmielej wkraczają na tereny zamieszkane przez ludzi. Zjawisko to nie dotyczy już tylko najgłębszych, dzikich zakątków, ale również popularnych miejscowości turystycznych i okolic większych miast.

    Zagrożenie w miastach i popularnych kurortach

    Obecność niedźwiedzi zgłaszana jest w okolicach Sanoka, w Niebieszczanach, Bereżnicy Wielkiej czy w Polańczyku – znanym kurorcie nad Soliną. Zwierzęta pojawiają się na osiedlach, chodzą między blokami, podchodzą pod balkony i sklepy. Sytuacja jest na tyle poważna, że pod koniec kwietnia w lasach w okolicach miejscowości Płonna niedaleko Sanoka doszło do tragedii – zginęła 58-letnia kobieta zaatakowana przez niedźwiedzia. Mieszkańcy regularnie znajdują w pobliżu swoich domostw świeże ślady łap, zniszczone ogrodzenia, a także resztki upolowanej zwierzyny.

    Dlaczego niedźwiedzie zbliżają się do ludzi?

    Jak zauważają lokalni leśnicy, populacja niedźwiedzi na Podkarpaciu znacząco wzrosła. Szacuje się, że w samych Bieszczadach żyje obecnie około 400 osobników. Kiedyś niedźwiedzice rodziły jedno lub dwoje młodych, obecnie zdarzają się mioty liczące po dwa, trzy, a w skrajnych przypadkach nawet pięć niedźwiadków. Ponieważ zwierzęta te nie mają naturalnych wrogów, ich liczba stale rośnie, a w lesie zaczyna brakować dla nich przestrzeni i pokarmu.

    W konsekwencji około 20-30 osobników z tej populacji zostało “zsynantropizowanych”. Oznacza to, że zwierzęta te przyzwyczaiły się do obecności człowieka i całkowicie straciły naturalny lęk. Traktują ludzkie osady jako źródło łatwego pokarmu, żywiąc się wyrzucanymi odpadkami czy owocami z sadów. Samice uczą takiego zachowania swoje młode. Najbardziej newralgicznym okresem jest wczesna wiosna – w lasach brakuje wtedy pożywienia, a matki prowadzące młode oraz samce w okresie rui bywają szczególnie niebezpieczne i agresywne.

    Reakcja służb i bezsilność mieszkańców

    Ludzie w regionie żyją w ciągłym strachu o bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin. Każde wyjście na podwórko czy spacer w pobliżu lasu wiąże się z ryzykiem spotkania z drapieżnikiem. Mieszkańcy domagają się od władz centralnych radykalnych kroków, w tym kontrolowanego odstrzału i redukcji populacji nawet o połowę. Poczucie zagrożenia uderza również w lokalną gospodarkę – turyści, obawiając się o swoje bezpieczeństwo, zaczynają odwoływać rezerwacje w pensjonatach.

    Tymczasem lokalne służby mają w dużej mierze związane ręce. Policja w samym Lesku od początku roku odebrała ponad 60 zgłoszeń dotyczących pojawienia się niedźwiedzi. Interweniujący funkcjonariusze mogą jednak używać jedynie sygnałów świetlnych i dźwiękowych, by przepłoszyć drapieżniki, ponieważ obowiązujące prawo nie pozwala na użycie choćby pocisków gumowych.

    W odpowiedzi na kryzys Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie wdraża pilotażowy projekt polegający na założeniu obroży telemetrycznych problemowym osobnikom i poprawie gospodarki odpadami w czterech gminach. Zdaniem mieszkańców oraz niektórych leśników, samo śledzenie ruchów niedźwiedzi przez naukowców nie rozwiąże jednak bezpośredniego zagrożenia pod ludzkimi domami. Społeczność apeluje o natychmiastowe zmiany w przepisach, ostrzegając, że brak zdecydowanych działań może doprowadzić do kolejnych tragedii.

    🎬 Zobacz więcej:

    🟡 TikTok: https://www.tiktok.com/@superexpress_se.pl
    🟡 Facebook: https://pl-pl.facebook.com/wwwsepl
    🟡 Instagram: https://www.instagram.com/superexpress_se.pl
    🟡 Twitter: https://twitter.com/se_pl

    🔔 SUBSKRYBUJ nasze kanały:
    https://www.youtube.com/channel/UCgEJqzJA106dMXQg8mcfgRA/?sub_confirmation=1 👈 SUPER RING

    #superexpress #polityka #wydarzenia #niedźwiedzie #niedźwiedź #bieszczady #niebezpieczeństwo #reportaż

    źródło: youtube/ Super Express

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *