Na kanale Na Gałęzi pojawiła się recenzja nowej filmowej adaptacji „Lalki” Bolesława Prusa. Autor materiału docenia przede wszystkim dużą wierność powieści, obsadę oraz stronę wizualną produkcji. Największym problemem ma być jednak bardzo szybkie tempo narracji, które nie pozwala odpowiednio rozwinąć części bohaterów i relacji.
Recenzent określa film jako produkcję stworzoną z wyraźnym szacunkiem do literackiego pierwowzoru, ale zwraca uwagę, że próba zmieszczenia ogromnej liczby wydarzeń w jednym filmie odbija się na jego strukturze.
„Lalka” bardzo wierna powieści Prusa
Według autora kanału Na Gałęzi nowa ekranizacja wyjątkowo mocno trzyma się materiału źródłowego.
W filmie znalazły się najważniejsze wydarzenia znane z powieści — próby wejścia Stanisława Wokulskiego do świata arystokracji, wyścigi konne, pojedynek z baronem Krzeszowskim, podróże do Paryża i Zasławia oraz kluczowe wydarzenia prowadzące do finału historii.
Recenzent zwraca również uwagę, że część dialogów została przeniesiona niemal bezpośrednio z książki.
Nowa scena otwierająca film
Twórcy nie ograniczyli się jednak wyłącznie do odtwarzania wydarzeń z powieści.
Na początku filmu pojawia się dodatkowa sekwencja akcji przedstawiająca zagraniczny etap życia Wokulskiego. Zdaniem autora recenzji scena ma przede wszystkim zapewnić produkcji bardziej dynamiczne otwarcie.
Na Gałęzi ocenia jednak, że nie była ona konieczna dla dalszego rozwoju historii.
Największy problem: film pędzi zbyt szybko
To właśnie tempo jest głównym zarzutem wobec nowej „Lalki”.
Według recenzenta produkcja momentami przypomina „ekranizację ściągi” — kolejne wydarzenia pojawiają się bardzo szybko, ponieważ twórcy starają się zawrzeć w filmie możliwie dużo materiału z książki.
W niektórych fragmentach zastosowano montaż równoległy, pozwalający jednocześnie prowadzić kilka zdarzeń. Zabieg pomaga skrócić narrację, ale zdaniem autora recenzji nie rozwiązuje podstawowego problemu.
Za mało czasu na Wokulskiego i Izabelę
Szybkie tempo szczególnie mocno wpływa na relacje między bohaterami.
Na Gałęzi zwraca uwagę przede wszystkim na Wokulskiego i Izabelę Łęcką. Kolejne etapy ich znajomości następują po sobie tak szybko, że widz otrzymuje mniej czasu na zrozumienie emocjonalnej strony tej historii.
Zdaniem recenzenta „Lalka” mogłaby skorzystać na jeszcze dłuższym metrażu albo formie serialowej, pozwalającej spokojniej rozwinąć poszczególne wątki.
Marcin Dorociński jako Wokulski
Bardzo dobrze oceniona została obsada produkcji.
Według autora materiału Marcin Dorociński przekonująco wypada jako Stanisław Wokulski i dobrze pasuje do charakteru bohatera znanego z powieści.
Pozytywnie oceniono również Marka Kondrata jako Ignacego Rzeckiego. Recenzent uznał jego kreację za wyjątkowo bliską książkowemu pierwowzorowi.
Izabela Łęcka, pani Meliton i Wąsowska
W przypadku Kamilli Baar jako Izabeli Łęckiej ocena jest bardziej złożona.
Recenzent uważa, że aktorka bardzo dobrze pasuje do tej postaci pod względem wizualnym, ale jej kreacja emocjonalna nie przekonała go już w takim samym stopniu.
Znacznie cieplej oceniona została Agata Kulesza jako pani Meliton, której występ wprowadza do filmu więcej humoru.
Dobrze wypada również Maria Dębska jako Wąsowska, choć według autora recenzji ekranowo wygląda ona nieco zbyt młodo w stosunku do wyobrażenia tej postaci.
Borys Szyc w najbardziej przerysowanej roli
Szczególną uwagę zwraca kreacja Borysa Szyca jako barona Krzeszowskiego.
Na Gałęzi określa ją jako jedną z najbardziej przerysowanych i nietypowych ról w całym filmie.
Jednocześnie właśnie dzięki temu postać pełni funkcję komediowego kontrapunktu dla poważniejszych elementów opowieści.
Teatralne aktorstwo pasuje do konwencji
Recenzent zauważa, że sposób gry aktorów bywa momentami mocno teatralny i wyraźnie przerysowany.
Nie traktuje tego jednak jednoznacznie jako wady.
Jego zdaniem taki styl dobrze współgra z językiem epoki, konstrukcją dialogów oraz literackim charakterem adaptacji.
Mocna strona wizualna nowej „Lalki”
Na Gałęzi bardzo pozytywnie ocenia stronę wizualną filmu.
Produkcja wykorzystuje nasycone kolory, wysoki kontrast i starannie zaprojektowane oświetlenie. Docenione zostały również scenografia, kostiumy oraz rekwizyty budujące świat przedstawiony.
Według recenzenta film pod tym względem wyraźnie odróżnia się od bardziej mrocznej i nowoczesnej interpretacji tej historii, z którą zestawia go w materiale.
Udana adaptacja, która potrzebowała więcej czasu
Ostatecznie recenzja jest pozytywna.
Autor Na Gałęzi uważa nową „Lalkę” za bardzo wierną i przygotowaną z szacunkiem adaptację powieści Prusa. Największym ograniczeniem pozostaje jednak skala materiału źródłowego.
Próba zmieszczenia tak wielu wydarzeń w jednym filmie powoduje, że część scen i relacji nie otrzymuje wystarczająco dużo miejsca.
Zdaniem recenzenta historia mogłaby jeszcze lepiej wybrzmieć jako dłuższy film lub rozbudowany serial.





