Tomasz Strzelczyk, znany z kanału “Oddaszfartucha”, tym razem zawitał do Gdańska, a konkretnie do dzielnicy Kowale, aby sprawdzić lokal, o którym krążą legendy. Mówi się, że serwują tam najlepszego fish and chips nad całym Bałtykiem. Czy rzeczywistość sprostała oczekiwaniom? Zapraszamy na kulinarną recenzję prosto z Trójmiasta.
Pierwsze wrażenia i menu
Lokal “Ugryź” to niewielkie, kameralne miejsce, które stawia na klasyki polskiej kuchni oraz dania rybne. Choć Tomasz liczył na legendarnego schabowego z kością oraz tatara ze śledzia, okazało się, że te pozycje są dostępne głównie w sezonie. Zamiast tego na stół trafiły:
- Żurek (Żurosław)
- Bigos staropolski
- Tatar wołowy
- Słynny Fish and Chips (sandacz)
Wielkie zaskoczenie: Bigos i Żurek na medal
Mogłoby się wydawać, że w lokalu słynącym z ryb, dodatki będą tylko tłem. Nic bardziej mylnego. Bigos staropolski okazał się prawdziwą petardą – mięciutki, dojrzały, z wyraźną nutą wędzonki i grzybów. Tomasz podkreślił, że kapusta była idealnie dogotowana, a wkładka mięsna (trzy rodzaje mięsa i swojska kiełbasa) robiła wrażenie.
Równie dobrze wypadł żurek. Gęsty, kwaśny (wyraźnie na naturalnym zakwasie), z dobrze przygotowanymi ziemniakami i dużą ilością grzybów. Zdaniem Strzelczyka, to idealna propozycja “na kaca” i jedna z lepszych zup, jakie pił w ostatnim czasie.
Fish and Chips: Czy to faktycznie “Król Bałtyku”?
Największe oczekiwania dotyczyły ryby. Podany sandacz w cieście prezentował się wyśmienicie – porcja była solidna, a ciasto chrupiące i delikatne. Ryba w środku pozostała soczysta i nieprzeciągnięta, co świadczy o wysokich umiejętnościach kucharza.
Pojawiły się jednak pewne uwagi:
- Brak soli: Ryba przed smażeniem nie została odpowiednio doprawiona, co sprawiło, że smak był nieco mdły.
- Sos tatarski: Choć poprawny, według Tomasza był zbyt mało wyrazisty i majonezowy.
- Groszek: Podany w formie gniecionej (mushy peas), co jest klasyką, ale w tym wydaniu nie do końca przekonało recenzenta.
Podsumowując wątek rybny: jest to bardzo dobra ryba, ale określenie “najlepsza nad całym morzem” może być nieco na wyrost.
Deser i werdykt cenowy
Na koniec posiłku szefowa kuchni poczęstowała gości domowym sernikiem. Ciasto było smaczne, ze spodem, który nie rozmókł, choć Tomasz – jako fan tradycji – zauważył, że brakowało mu w środku rodzynek.
Cały rachunek za obfitą ucztę dla dwóch osób wyniósł 179 zł. Biorąc pod uwagę jakość składników, wielkość porcji (szczególnie sandacza i bigosu) oraz fakt, że wołowina na tatar również trzymała poziom, cenę uznano za w pełni adekwatną i uczciwą.
Dziś odwiedziłem lokal, który – według właścicieli – serwuje najlepszą rybę do fish & chips nad całym morzem. Sprawdziłem osobiście… i zaraz powiem, jak było naprawdę.
źródło: youtube/ Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA





