Co z tą Polską?! Książulo sprawdza łódzkie kebaby. Mały kebab za 40 zł?
Znany polski youtuber kulinarny, Książulo, powraca po niedawnym pobycie w szpitalu i od razu rusza w teren! Tym razem jego kulinarnym celem stała się Łódź, gdzie postanowił sprawdzić kilka popularnych lokali serwujących kebaby. Okazuje się, że rynek fast foodów potrafi mocno zaskoczyć – zwłaszcza cenami, które w niektórych miejscach przyprawiają o zawrót głowy.
„Ogień i Mięso” – pyszny lawasz, ale cena zwala z nóg
Na pierwszy ogień poszedł lokal „Ogień i Mięso”, o którym mówiło się, że jako jedyny w mieście serwuje wypiekany na miejscu lawasz z pieca tandoor. Youtuber wraz z towarzyszącym mu Bartkiem zamówili małą bułkę z kurczakiem oraz mały lawasz z mięsem wołowo-baranim.
O ile jakość wykonania spotkała się z uznaniem – lawasz nazwano wręcz „chmurkowym”, miękkim i delikatnym, a kurczaka pochwalono za cienkie ścięcie z rożna – to sporym mankamentem okazało się bardzo mocne przesolenie mięsa. Największy szok wywołała jednak cena. Za małego kebaba w lawaszu z wołowiną trzeba zapłacić aż 39 złotych! Jak zauważył Książulo, w topowych warszawskich kebabach za mniejszą kwotę otrzymuje się zdecydowanie większą gramaturę wysokiej jakości mięsa. Z kolei mała bułka z kurczakiem to wydatek rzędu 32 zł.
„Kebab Store” – berliński Gemüse, który mija się z prawdą
Kolejnym przystankiem był „Kebab Store”, lokal reklamujący się jako wierna, odwzorowana 1:1 kopia słynnego berlińskiego kebaba Gemüse. Twórcy zapowiadali autentyczne, rzemieślnicze bułki i starannie dobrane składniki. Rzeczywistość jednak boleśnie zweryfikowała te obietnice.
Youtuberzy zamówili klasycznego Gemüse kebaba. Książulo, jako wielki fan tego rodzaju kanapki, szybko wyłapał wszystkie niedociągnięcia. Zamiast bogatej kompozycji przyprawionych warzyw, chrupiącej, puszystej w środku bułki i świeżości, otrzymał danie pełne braków. Warzywa nie były w żaden sposób zamarynowane czy zgrillowane odpowiednio (brakowało m.in. charakterystycznego ziemniaka w odpowiedniej formie, świeżej mięty, a nawet soku z cytryny). Składniki sprawiały wrażenie wrzuconych niedbale, a rzemieślnicza bułka z lokalnej piekarni swoją konsystencją przypominała raczej pieczywo z popularnych sieciówek.
Gwoździem do trumny okazała się jednak wołowina w „Kebab Store” – twarda, sprężysta, przypominająca w konsystencji gumę i tanie, grube kotlety, pozbawiona jakiegokolwiek szlachetnego smaku. Mimo przystępniejszej ceny (28 zł za lawasz, 33 zł za bułkę), jakość tego dania została oceniona bardzo nisko.
„Tandor Kebab” – smaczna alternatywa na pocieszenie?
Na koniec ekipa zagościła w „Tandor Kebab”. Wybór padł na klasyczną kurczakową szawarmę w lawaszu za 24 zł oraz wołowego tombika za 36 zł.
Szawarma z kurczakiem okazała się najprzyjemniejszą cenowo i całkiem smaczną niespodzianką tego odcinka. Lawasz był świetny – bardzo delikatny i chrupiący, nie stawiający oporu podczas jedzenia. Niestety, ponownie pojawił się ten sam zarzut co w pierwszym lokalu – mięso z kurczaka było potężnie zasolone. Z kolei wołowina z tombika przypominała w smaku typową, przemysłową “kulę mocy”, przez co danie wypadło co najwyżej przeciętnie w swojej półce cenowej.
Podsumowanie
Mimo zaporowych cen i potężnej dawki soli, bezdyskusyjnym faworytem odcinka został lokal „Ogień i Mięso”. Jak podsumował Książulo, produkt broni się jakością lawaszu, choć obiektywnie rzecz biorąc, w Polsce można zjeść znacznie lepsze i tańsze kebaby.
Zapraszamy do obejrzenia całego testu poniżej:
subskrybuj kanal albo kule w kebabie zawsze bedziesz mial/miala i tyle w temacie
źródło: youtube/ KSIĄŻULO





