Wizyta duszpasterska, potocznie zwana kolędą, co roku budzi te same emocje i pytania. Czy trzeba przyjąć księdza? Czy trzeba się wcześniej zapisać? I najważniejsze – ile włożyć do koperty? Wokół tego tematu narosło wiele mitów, a internetowe fora pękają od sprzecznych informacji. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda w praktyce, dzwoniąc bezpośrednio do parafii w różnych częściach Polski.
Sezon kolędowy w pełni, a wraz z nim powraca odwieczny dylemat wielu Polaków: jak wypada się zachować i czy wizyta duszpasterska musi wiązać się z wydatkami. W materiale wideo przeprowadzono dziennikarską prowokację, dzwoniąc do kancelarii parafialnych w Lublinie, Gdańsku, Szczecinie i Białymstoku, a także pytając przechodniów o ich zwyczaje.
Co na to księża? „Błogosławieństwo jest najważniejsze”
Eksperyment telefoniczny rzucił nowe światło na podejście duchownych do finansów. Wbrew powszechnym obawom o „cenniki”, reakcje księży były w większości bardzo stonowane i nastawione na duszpasterski wymiar wizyty.
- Lublin: Duchowny podkreślił, że najważniejszym elementem wizyty jest wspólna modlitwa i błogosławieństwo domu. Ofiara jest całkowicie dobrowolna i można ją złożyć, jeśli ma się taką wolę, ale absolutnie nie jest to warunek wizyty.
- Gdańsk: Tutaj również potwierdzono, że ofiara jest dobrowolna i nie ma żadnego „regulaminu” ani układów. Wizyta odbywa się „po staremu”, bez konieczności wcześniejszych zapisów, choć w innych miastach bywa z tym różnie.
- Białystok: W przypadku nowych mieszkańców konieczne może być zgłoszenie adresu. W kwestii finansowej ksiądz zaznaczył, że parafia nie ustala żadnych reguł ani sum – to wyłącznie decyzja wiernych.
Tylko w jednym przypadku (Szczecin), podczas rozmowy zasugerowano, że „zwykle składana jest ofiara na parafię”, jednak nawet wtedy nie padła żadna konkretna kwota ani żądanie.
Głos Polaków: 50, 100 czy 200 złotych?
Sonda uliczna pokazała, że podejście wiernych jest bardzo zróżnicowane, choć pewne kwoty powtarzają się najczęściej.
- Standardowa „stówka”: Wiele osób wskazuje, że kwota 100 zł „dobrze wygląda” i jest bezpiecznym standardem w dzisiejszych czasach.
- Skromne 50 zł: Część rozmówców, zwłaszcza osoby starsze lub mniej zamożne, deklaruje kwoty rzędu 50 zł (tzw. „pięć dych”).
- Hojniejsze datki: Pojawiły się głosy o kwotach rzędu 200 zł. Jedna z parafianek argumentowała to wysokimi kosztami utrzymania kościoła, np. ogrzewaniem, i podkreślała, że przy obecnych cenach jest to kwota adekwatna, zwłaszcza gdy widzi się realne inwestycje proboszcza w remonty.
Co ciekawe, są też osoby, które nie dają nic, lub spotkały się z sytuacją, w której ksiądz odmówił przyjęcia koperty, widząc trudną sytuację rodziny.
Zaproszenie czy wizyta z automatu?
Warto zwrócić uwagę na zmieniającą się formę umawiania wizyt. W niektórych parafiach nadal obowiązuje tradycyjny model „pukania od drzwi do drzwi”, ale w coraz większej liczbie miejsc (szczególnie w dużych miastach) konieczne jest wcześniejsze zaproszenie księdza lub zgłoszenie chęci przyjęcia kolędy. Jest to ważne szczególnie dla osób, które niedawno się przeprowadziły – warto upewnić się w swojej parafii, jakie zasady obowiązują w tym roku.
Podsumowując, mit o roszczeniowych księżach z terminalami płatniczymi wydaje się być mocno przesadzony. Zdecydowana większość duchownych stawia na dobrowolność, a „co łaska” rzeczywiście oznacza gest dobrej woli, a nie ukryty podatek.
Dajecie kopertę dla księdza czy nie?
Subskrybuj – http://bit.ly/2hkZUDu
Facebook – http://bit.ly/2gKpdOo
Instagram – http://bit.ly/2lqDK2l
źródło: youtube/ Sprawdzam Jak





