Jakub Patecki, znany szerzej jako PatecWariatec, postawił przed sobą ambitny cel: przepłynięcie oceanu żaglówką. Zanim jednak zmierzy się z ostatecznym wyzwaniem, musiał przejść twardą szkołę żeglarstwa na Atlantyku. Relacja z Wysp Kanaryjskich to nie tylko piękne widoki, ale przede wszystkim walka z żywiołem, chorobą morską i nauką rzemiosła od podstaw.
Dom na wodzie za miliony
Przygoda rozpoczęła się na Teneryfie, gdzie ekipa odebrała swój „dom” na najbliższe dziewięć dni – jacht Sun Odyssey 410 o długości 12,5 metra. Koszt takiej jednostki to około pół miliona euro, a luksusowe wersje mogą przekraczać nawet milion. Na pokładzie, pod czujnym okiem kapitana Piotrka, Patec uczył się obsługi nowoczesnej elektroniki, autopilota oraz elektrycznej windy kotwicznej. Choć technologia ułatwia życie, na oceanie i tak najważniejsze okazują się liny, żagle i… silny błędnik.
Pierwsze starcie z chorobą morską
Plan był prosty: Teneryfa – La Gomera – La Palma. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza. Już pierwszego dnia, podczas rejsu w kierunku La Gomery, Patec i jego towarzysz „Twardy” przekonali się, czym jest choroba morska. Nawet zaprawieni w bojach influencerzy musieli uznać wyższość oceanicznych fal.
Mimo nudności, ekipa nie odpuszczała. Patec uczył się trymowania żagli, sterowania przy bocznej fali i reagowania na zmienne warunki pogodowe. Momentem wytchnienia były spotkania z naturą – m.in. obserwacja delfinów i grindwali krótkopłetwych, które na chwilę pozwoliły zapomnieć o dolegliwościach.
Nocna akcja i parki narodowe
Żeglarstwo to nie tylko płynięcie, ale też czujność w porcie. Podczas postoju w dolinie Gran Rey na La Gomerze, ekipę obudził potężny hałas. Przez gwałtowny przypływ i silny wiatr pękła jedna z cum. Szybka reakcja chłopaków uratowała jacht przed uderzeniem w nabrzeże.
Chwile wolne od żeglugi ekipa wykorzystała na zwiedzanie. Odwiedzili m.in. Park Narodowy Garajonay, słynący z lasu wawrzynolistnego, który dzięki wiecznej mgle z nad Atlantyku wygląda jak z innej planety. To tam Patec mógł na chwilę „poczuć grunt pod nogami”, choć – jak sam przyznał – po kilku dniach na wodzie, ląd również zdawał się bujać.
Cel: La Palma i wielkie marzenia
Ostatnim etapem prezentowanym w relacji był ośmiogodzinny rejs na La Palmę. Patec coraz pewniej czuł się za sterem, samodzielnie wyprowadzając jacht z portu i manewrując na otwartym wodzie. Wyprawa na Kanary to dla niego staż niezbędny do uzyskania stopnia jachtowego sternika morskiego. Po dopłynięciu do celu, tradycyjnie już, nie mogło zabraknąć testu lokalnego jedzenia – tym razem padło na McDonalda, który otrzymał od ekipy surową ocenę 6/10.
Czy Patec jest gotowy na ocean? Pierwsze dni pokazały, że determinacji mu nie brakuje, a Atlantyk, choć surowy, uczy pokory i hartuje ducha przyszłego wilka morskiego.
Zbiórka: https://wemakeit.com/projects/build-a-reef-with-us-2025
🔔 Subskrybuj kanał! → https://www.youtube.com/channel/UCYsZvmJGPzTMSBXES06-2lg?sub_confirmation=1
2
📸 Dołącz do mnie na instagramie! → https://www.instagram.com/patec_wariatec
📧 Współpraca → ✉️ r.drozdowicz@influpol.com
🎬 Produkcja:
Montaż: Maciej Gałązka, Patryk Maj
Animacje: Damian Sobecki
Transkrypcja: Hania Andrysiak
źródło: youtube/ PatecWariatec




