Czy uczestnik popularnego programu kulinarnego potrafi stworzyć idealny polski street food? Piotr Hermanowski, znany z 11. edycji “MasterChefa”, szumnie zapowiadał w mediach społecznościowych, że jego “Polkowickie Zapiekanki” to kulinarny absolut i absolutnie najlepsze pozycje w kraju. Taka deklaracja nie mogła umknąć uwadze najpopularniejszego testera jedzenia w Polsce. Książulo postanowił wyruszyć do Polkowic, aby na własnych kubkach smakowych przekonać się, czy obietnice z TikToka mają pokrycie w rzeczywistości. Wynik tego testu okazał się sporym zaskoczeniem.
Ceny z kosmosu i… drastyczny deficyt sera
Książulo postanowił nie brać jeńców i zamówił przekrój całego menu – od prostej wersji uczniowskiej, po wyszukane wariacje z szarpaną karkówką czy kurczakiem po azjatycku. Pierwsze rozczarowanie nadeszło już podczas płacenia. Koszt niektórych wymyślnych zapiekanek (zwłaszcza przy doliczeniu dodatkowej opłaty za opakowanie na wynos) oscylował w granicach 50 złotych! To astronomiczna kwota jak na potrawę, która w swojej definicji jest prostym jedzeniem ulicznym.
Wysoka cena powinna iść w parze z wybitną jakością i obfitością składników. Niestety, degustacja brutalnie zweryfikowała internetowy mit. Główny i powtarzający się zarzut youtubera to dramatyczny brak sera. Zamiast ciągnącej się, bogatej pierzynki z mozzarelli i cheddara, widzowie zobaczyli suche, miejscami zbyt twarde pieczywo ze skromną ilością pieczarek i wysuszonymi dodatkami (np. wiórami szynki). Autorskie “tajemnicze pasty” na spodzie bułki i udziwnienia, takie jak marynowana marchew na zapiekance azjatyckiej czy tzatziki przy szarpanej wieprzowinie, kompletnie nie zdały egzaminu. Zapiekanki okazały się po prostu suche. Sytuację nieznacznie uratowała dopiero wersja “Pikante” z włoskim salami, która jako jedyna miała na sobie akceptowalną ilość sera, gdyż… w jej składzie nie było pieczarek.
Głos tubylców i nokaut ze strony lokalnej pizzerii
Podczas nagrań Książulo wchodził w interakcje z mieszkańcami Polkowic, pytając o ich wrażenia. Co ciekawe, lokalny vox populi w dużej mierze pokrywał się z wnioskami recenzenta. Wiele osób otwarcie przyznało, że produkt promowany przez uczestnika MasterChefa jest za drogi, przereklamowany, a proporcje składników pozostawiają wiele do życzenia.
Prawdziwym kulinarnym hitem odcinka okazała się jednak spontaniczna akcja pracownic lokalnej pizzerii “Dolce Vita”. Dziewczyny, dowiadując się, że Książulo jest w okolicy, przyniosły ekipie gigantyczne, wypchane mięsem pizze. Szybkie porównanie cenników pokazało absurd sytuacji – potężna, bogato okraszona włoskimi wędlinami pizza kosztowała tyle samo, co najdroższa zapiekanka z okienka! Werdykt nasunął się sam: solidna pizza wygrała to starcie pod każdym możliwym względem.
Podsumowanie: Marketing to nie wszystko
Materiał Książula z Polkowic to doskonała lekcja dla całej branży gastronomicznej. Zasięgi w social mediach, ładnie wykadrowane rolki na Instagramie czy występy w telewizji nie zastąpią solidnego produktu. Klienci (a w szczególności wytrawni krytycy street foodu) zawsze ostatecznie weryfikują jakość. Choć “Polkowickie Zapiekanki” miały ambicje bycia najlepszymi w Polsce, w starciu z rzetelnym testem okazały się suchym rozczarowaniem, w którym ewidentnie brakuje najważniejszego elementu układanki – sera.
zapiekanki tego
źródło: youtube/ KSIĄŻULO





