Przejdź do treści

Aplikacje do ratowania żywności pod lupą: Spleśniały tort, stęchły kebab i podejrzenia o faworyzację

    Czy kupowanie jedzenia z paczek niespodzianek na koniec dnia to zawsze dobry interes i realne ratowanie żywności? Znany twórca internetowy, Książulo, postanowił to sprawdzić, testując w Warszawie oferty z aplikacji Foodsi oraz Too Good To Go. Zamiast pysznych okazji, w kilku przypadkach trafił na produkty całkowicie nienadające się do spożycia. Wyniki eksperymentu jasno pokazują, że system ten posiada poważne luki.

    Udany początek w Żabce i Dodo Pizza Część lokali potraktowała ideę niemarnowania żywności uczciwie. Pierwsza paczka pochodziła z sieci Żabka (koszt 18,62 zł przy deklarowanej wartości 36 zł). W środku znalazły się świeże produkty: kanapka z kurczakiem, sałatka z guacamole, napój oraz czekoladowy zając z długą datą ważności. Zakup oceniono jako opłacalny i smaczny.

    Podobnie sytuacja wyglądała w lokalu Dodo Pizza, gdzie za 20,70 zł odebrano kilka kawałków gotowej pizzy z podgrzewacza. Choć jedzenie smakowało jak odgrzewane z poprzedniego dnia, porcja była duża, sycąca i uczciwa w stosunku do zapłaconej kwoty. Na akceptowalnym poziomie wypadło również zamówienie z Sushi Bushi (25 zł), w którym otrzymano zimną zupę miso, rolkę z krewetką w tempurze (z bardzo dużą ilością słodkiego ryżu), jabłko i lemoniadę.

    Stęchłe mięso i spleśniałe ciasto – ciemna strona ratowania jedzenia Niestety, w kilku miejscach sprzedano jedzenie, które mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia. W przypadku zamówienia kebaba, w aplikacji widniały dwa różne lokale, które w rzeczywistości okazały się jednym punktem. Zamiast deklarowanej kwoty 19,56 zł, ostatecznie pobrano wyższą opłatę. Otrzymany produkt był fatalnej jakości – mięso określono jako stęchłe, obrzydliwe w smaku i przypominające konsystencją piasek. Z obawy o zdrowie, jedzenie zostało wyrzucone.

    Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w cukierni Cup and Me. Za 50 zł (deklarowana wartość 100 zł) wydano cały tort pistacjowy. Po rozpakowaniu go w świetle dziennym okazało się, że ciasto jest pokryte pleśnią, a masa uległa skawaleniu i zepsuciu. Po powrocie do lokalu i interwencji, obsługa wymieniła tort na kawałki świeżego, dobrego ciasta, jednak fakt wydania spleśniałego produktu w ramach paczki niespodzianki to skandaliczne niedopatrzenie.

    Zawiodła również paczka z piekarni Charlotte (25 zł), w której znalazła się skrajnie twarda, wysuszona bagietka, magdalenka oraz tarta cytrynowa o skwaśniałym, chemicznym i nieprzyjemnym smaku.

    T Pizza i podejrzenie faworyzacji Ostatnim testowanym lokalem była T Pizza (dawniej Telepizza), gdzie za 27,89 zł odebrano gorącą pizzę hawajską oraz ciepłe rollsy serowo-mięsne. Jednakże, ponieważ twórcy zostali wcześniej zauważeni pod lokalem przez pracowników, a przed wydaniem zamówienia zadawano im pytania o preferencje smakowe (czy lubią ananasa), pojawiło się uzasadnione podejrzenie o faworyzację. Wielkość porcji i świeżość posiłku mocno odbiegała od standardów reszty paczek, co sugeruje, że jedzenie przygotowano specjalnie na potrzeby nagrania.

    Podsumowanie Test uświadamia, że kupowanie paczek niespodzianek to loteria. Obok dobrych i uczciwych ofert, aplikacje tego typu są czasem wykorzystywane przez lokale do pozbywania się zepsutego, potencjalnie niebezpiecznego jedzenia, co całkowicie przeczy idei “Too Good To Go”.

    hej kochany widzu najlepszy widzu…

    źródło: youtube/ KSIĄŻULO

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *