Przejdź do treści

Mateusz Kaniowski odchodzi z freak fightów: Koniec pewnej ery w polskim internecie

    Stało się to, o czym w kuluarach spekulowano od dłuższego czasu. Mateusz Kaniowski, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny freak fightowej, ogłosił oficjalne zakończenie swojej przygody z tym brutalnym światem. Po siedmiu latach, blisko 1700 przeprowadzonych wywiadach i skomentowaniu kilkudziesięciu gal, dziennikarz mówi “dość”. To nie jest zwykłe pożegnanie – to szczera spowiedź człowieka, który widział mechanizmy tego biznesu od samej podszewki.

    Siedem lat w samym centrum cyklonu

    Kaniowski swoją przygodę z freak fightami rozpoczął w 2019 roku, kiedy branża ta była jeszcze w powijakach. Przez lata stał się głosem ludu, zadając zawodnikom niewygodne pytania, których inni bali się sformułować. Z perspektywy czasu przyznaje, że freak fighty dały mu ogromne możliwości – od stabilizacji finansowej po spełnienie marzeń o komentowaniu na takich obiektach jak Wembley czy Stadion Narodowy.

    Jednak za blichtrem wielkich gal i milionowymi wyświetleniami kryła się mroczna strona. Dziennikarz bez ogródek opowiada o notorycznych oszustwach, udawaniu przyjaźni przed kamerami i wszechobecnym braku lojalności. Według Kaniowskiego, środowisko to stało się toksyczne do tego stopnia, że wielu jego uczestników zaczęło tracić kontakt z rzeczywistością i zdrowie psychiczne.

    Dlaczego “Redaktorzyna” odchodzi właśnie teraz?

    Powodów decyzji o odejściu jest kilka, a każdy z nich wydaje się równie istotny:

    • Spadek zainteresowania: Mateusz zauważa, że formuła freak fightów wyraźnie się wyczerpała. Przesuwanie granic doprowadziło do momentu, w którym widza trudno już czymkolwiek zaszokować.
    • Aspekt finansowy: Zarobki w branży drastycznie spadły. Kaniowski ujawnił, że w porównaniu do złotych lat, obecne oferty opiewają na zaledwie 10% dawnych stawek.
    • Brak kontroli merytorycznej: Dziennikarz odmawiał prowadzenia ostatnich konferencji, ponieważ nie miał realnego wpływu na ich przebieg i jakość, co kłóciło się z jego etosem pracy.
    • Oszustwa i długi: Wstrząsającym wyznaniem jest informacja o stratach finansowych rzędu 1,5 miliona złotych. Kaniowski twierdzi, że został oszukany przez niemal wszystkich partnerów biznesowych, a w jednej ze spraw doczekał się nawet gróźb karalnych.

    Co dalej z Mateuszem Kaniowskim?

    Choć Mateusz znika z gal freak fightowych, nie zamierza całkowicie rezygnować z aktywności publicznej, choć jego plany na najbliższą przyszłość nie są bezpośrednio związane z internetem. Marzy mu się komentowanie “czystego” sportu, własny teleturniej czy realizacja autorskich formatów typu talk-show w przyszłości.

    Na koniec swojej wypowiedzi Kaniowski skierował ważne słowa do młodszej części widowni. Ostrzega przed ślepą pogonią za sławą w internecie, podkreślając, że bycie influencerem ma znacznie więcej wad niż zalet, a prawdziwą wartość daje solidne wykształcenie i fach w ręku.

    Zakończenie współpracy z federacją Fame przy okazji jubileuszowej 30. gali to symboliczne zamknięcie klamry. Dla polskiego internetu to jasny sygnał – era bezkrytycznego zachwytu nad freak fightami dobiega końca, a profesjonalizm i rzetelność, które reprezentował Kaniowski, szukają nowej przystani.

    źródło: youtube/ Mateusz Kaniowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *